Informacje
chesteroni z miasta Toruń
16647.94 km wszystkie kilometry
314.60 km (1.89%) w terenie
43d 11h 14m czas na rowerze
15.92 km/h avg
314.60 km (1.89%) w terenie
43d 11h 14m czas na rowerze
15.92 km/h avg
Kategorie
.Giant.0 .mieszczuch.127 .mieszczuch 2013.138 .Surly.55 .Surly 2013.49 >100.55 >200.19 >300.5 forumowo.27 gminobranie.58 nightrower.42 przyczepkowo.4 sakwowo.51 użytkowo.273 wycieczka.59 wycieczka 2013.53
Znajomi
Moje rowery
Szukaj
Wykres roczny
Archiwum
- 2015, Październik.2.1
- 2015, Wrzesień.13.0
- 2015, Sierpień.13.3
- 2015, Lipiec.7.0
- 2015, Czerwiec.12.0
- 2015, Maj.11.0
- 2015, Kwiecień.14.0
- 2014, Wrzesień.11.2
- 2014, Sierpień.16.3
- 2014, Lipiec.20.2
- 2014, Czerwiec.20.3
- 2014, Maj.22.8
- 2014, Kwiecień.17.1
- 2014, Marzec.3.1
- 2014, Luty.1.0
- 2014, Styczeń.1.4
- 2013, Grudzień.3.1
- 2013, Listopad.11.0
- 2013, Październik.17.1
- 2013, Wrzesień.5.2
- 2013, Sierpień.17.2
- 2013, Lipiec.25.8
- 2013, Czerwiec.23.6
- 2013, Maj.27.8
- 2013, Kwiecień.24.7
- 2013, Marzec.23.4
- 2013, Luty.11.4
- 2013, Styczeń.3.0
sprawy
Czwartek, 23 maja 2013 | dodano:28.05.2013 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria .mieszczuch 2013, użytkowo
Kategoria .mieszczuch 2013, użytkowo
d a n e w y j a z d u
11.19 km
0.00 km teren
00:36 h
18.65 km/h
29.60 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Zlot forum - podsumowanie
W dniach 17-19 maja 2013 roku w miejscowości Łękuk Mały odbył się zlot forum podrozerowerowe.info. Poniżej znajduje się małe podsumowanie mojego wyjazdu i powrotu ze zlotu.
Najpierw sumarycznie:
Dystans całkowity: 1208.22 km (w terenie 52.75 km; 4.37%)
Gminy: 64
Czas w ruchu: 80:04
Średnia prędkość: 15.09 km/h
Maksymalna prędkość: 48.52 km/h
Maks. tętno maksymalne: 166 (88 %)
Maks. tętno średnie: 115 (61 %)
Suma kalorii: 39283 kcal
Trasa całości:
Tutaj był link do bikemap.net, ale... "bajkmapa" jest ostatnio w nowej, niedziałającej wersji "beta", a "bajkstatsy" nie umieją jeszcze tego obsłużyć :/ Numer mapy to: 2151252
Dzień 1 (Jabłonowo Pomorskie - Iłowo-Osada)
opis na blogu
galeria
km: 129.94 gminy: 10
Dzień 2 (Iłowo-Osada - Zieleniec)
opis na blogu
galeria
km: 106,83 gminy: 6
Dzień 3 (Zieleniec - Stawiski)
opis na blogu
galeria
km: 101,29 gminy: 9
Dzień 4 (Stawiski - Ełk)
opis na blogu
galeria
km: 132,35 gminy: 10
Dzień 5 (Ełk - Udryn)
opis na blogu
galeria
km: 97,19 gminy: 4
Dzień 6 (Udryn - Łękuk Mały)
opis na blogu
galeria
km: 154,40 gminy: 7
Dzień 8 (Wycieczka zlotowa: Łękuk Mały - Łękuk Mały)
opis na blogu
galeria
km: 33,87
Galeria ze zlotu
Dzień 9 - powrót dzień 1 (Łękuk Mały - Dąbrowa k. Bartoszyc)
opis na blogu
galeria
km: 132,28 gminy: 7
Dzień 10 - powrót dzień 2 (Dąbrowa k. Bartoszyc - Toruń)
opis na blogu
galeria
km: 320,07 gminy: 11
Najpierw sumarycznie:
Dystans całkowity: 1208.22 km (w terenie 52.75 km; 4.37%)
Gminy: 64
Czas w ruchu: 80:04
Średnia prędkość: 15.09 km/h
Maksymalna prędkość: 48.52 km/h
Maks. tętno maksymalne: 166 (88 %)
Maks. tętno średnie: 115 (61 %)
Suma kalorii: 39283 kcal
Trasa całości:
Tutaj był link do bikemap.net, ale... "bajkmapa" jest ostatnio w nowej, niedziałającej wersji "beta", a "bajkstatsy" nie umieją jeszcze tego obsłużyć :/ Numer mapy to: 2151252
Dzień 1 (Jabłonowo Pomorskie - Iłowo-Osada)
opis na blogu
galeria
km: 129.94 gminy: 10
Dzień 2 (Iłowo-Osada - Zieleniec)
opis na blogu
galeria
km: 106,83 gminy: 6
Dzień 3 (Zieleniec - Stawiski)
opis na blogu
galeria
km: 101,29 gminy: 9
Dzień 4 (Stawiski - Ełk)
opis na blogu
galeria
km: 132,35 gminy: 10
Dzień 5 (Ełk - Udryn)
opis na blogu
galeria
km: 97,19 gminy: 4
Dzień 6 (Udryn - Łękuk Mały)
opis na blogu
galeria
km: 154,40 gminy: 7
Dzień 8 (Wycieczka zlotowa: Łękuk Mały - Łękuk Mały)
opis na blogu
galeria
km: 33,87
Galeria ze zlotu
Dzień 9 - powrót dzień 1 (Łękuk Mały - Dąbrowa k. Bartoszyc)
opis na blogu
galeria
km: 132,28 gminy: 7
Dzień 10 - powrót dzień 2 (Dąbrowa k. Bartoszyc - Toruń)
opis na blogu
galeria
km: 320,07 gminy: 11
Powrót ze zlotu - dzień 2 (320km)
Poniedziałek, 20 maja 2013 | dodano:28.05.2013 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria .Surly 2013, >100, >200, >300, forumowo, gminobranie, nightrower, sakwowo
Kategoria .Surly 2013, >100, >200, >300, forumowo, gminobranie, nightrower, sakwowo
d a n e w y j a z d u
Dziś miał być ostatni dzień mojej eskapady na zlot forum podrozerowerowe.info. Poniedziałkowy poranek był słoneczny, a mi bez zbędnej zwłoki (choć nieco później, niż planowałem) udało się zebrać wszystkie graty do kupy. Plan był taki, żeby dojechać do Ostródy i wrócić do Torunia pociągiem. Dojechać zaplanowaną trasą zaliczającą wszystkie gminy w północnej części województwa warmińsko-mazurskiego. Szybko przebiłem się przez Bartoszyce i skręciłem w stronę Górowa Iławeckiego. Okoliczne przystanki autobusowe nie posiadały bogatej infrastruktury takiej, jak np. oparcia ławeczek, ale za to wyróżniały się estetyką320.07 km
4.00 km teren
21:35 h
14.83 km/h
47.58 vmax
16.0 *C
146 HR max( 77%)
105 HR avg( 55%)
m 9646 kcal

W samym Górowie Iławeckim bardzo spodobała mi się wieża zegarowa w ratuszu

Na liście miejsc do odwiedzenia miałem też kościół i zobaczyłem jakiś kościół na tyłach rynku. To nie był jednak "ten" (który to akurat był taki sobie). Trafiłem po raz pierwszy do cerkwi. W dodatku gotyckiej, bo grekokatolicy odkupili budynek świątyni od ewangelików (którzy przejęli go od katolików wieki temu).

Cerkiew była w trakcie jakichś prac remontowych więc udało mi się bez problemu wejść do środka i obejrzeć wnętrze - podobne, ale jednak zauważalnie inne od świątyń rzymskokatolickich

Więcej zdjęć wnętrza można znaleźć w galerii.
Na wyjeździe z Górowa Iławeckiego planowałem jeszcze obejrzeć muzeum gazownictwa, ale oczywiście było zamknięte, a w celu zwiedzania należy kontaktować się z informacją turystyczną. Cóż, rozumiem motywy, ale mimo wszystko szkoda, że w naszym kraju mało co da się obejrzeć od środka w sposób spontaniczny :( Pozostało mi przyjrzenie się konstrukcjom widocznym od zewnątrz

W następnej gminie zobaczyłem dość kuriozalny widok. Co byście powiedzieli na spory baner promujący pogańską mitologię wiszący na budynku parafii? W Lelkowie nie mają z tym problemu i zaraz obok proboszcza wisi sobie reklama zakładu pogrzebowego "Haron" (tak, przez "h"). Zresztą - co tu dużo pisać:

Mi tam rybka, ale dość zabawnie to wygląda ;-)
Jadę tak sobie aż do Pieniężna, a tam, tuż przed miastem, spotkała mnie miła niespodzianka. Przy drodze jest zupełnie otwarty skansen maszyn rolniczych.

Skansen jest nie tylko otwarty, ale też wyposażony w bardzo dużo eksponatów i - co dziwne - metalowych, atrakcyjnych więc dla złodziei. Tak czy owak, mi się tam bardzo podobało. Poniżej tylko kilka zdjęć, po więcej zapraszam do galerii.


Co mi się podobało jeszcze bardziej - w dość oryginalny sposób można wnieść nieobowiązkową opłatę za zwiedzanie:

W samym Pieniężnie kiedyś już byłem, ale nadal wrażenie na mnie robią XIV-wieczne ruiny ratusza

oraz zamku krzyżackiego

Zamek, choć masywny, sprawia dziwne wrażenie, bo nie wygląda jak konstrukcja stricte obronna. Jednak jego położenie i masywność murów dość szybko przypominają o tym, do czego zamki służyły. Obok zamku znajduje się okazały, pięcionawowy kościół

Z Pieniężna udaję się do Ornety gdzie również już kiedyś byłem - w trakcie połówki trasy rajdu PTTK "dookoła Polski". Tym razem najbardziej spodobała mi się kamienica przy rynku

Całe stare miasto w Ornecie warto zobaczyć - jest tam naprawdę przytulnie i warto spędzić tam chwilę na spacerze. Z Ornety robię niewielki skok w bok do gminy Lubomino i tuż przed miejscowością skręcam w stronę Wapnika, w którym się gubię - nie wiem czemu się tak stało, ale nie zauważam znaku skrętu i nadrabiam ok. 1,5km po piachobruku. Gdy dojeżdżam do Miłakowa, robię postój pod przepięknym gotyckim kościołem

Już wiem, że do Ostródy nie zdążę na pociąg. Jak to się stało? Zwiedzanie, gminy, zmęczenie... Na pewno to też powody, ale najważniejsze to jednak wiatr w twarz oraz podjazdy, których rowerem obciążonym sakwami nie pokonuję tak szybko, jak jest to potrzebne do sprawnej jazdy na czas (odjazdu pociągu). Dzwonię do żony i okazuje się, że do Morąga też nie ma się co spieszyć bo pociągów brak. I na ten moment odzwywają się porządne, prawdziwe dzwony w Miłakowie - aż powietrze wibruje. Cóż - to na pewno znak! Deklaruję małżonce, że pojadę do Ostródy i zobaczę, co dalej, ale ja już tak naprawdę wiem - jadę do domu rowerem, będzie pierwsza 300-tka od wielu lat. A że pod wiatr i być może w deszczu? Tym lepiej - większy hardkor to większa satysfakcja :D
Zresztą, jeśli chodzi o znaki, to (uwaga! będzie niechronologicznie!) wyjeżdżając z Ornety na zakręcie zobaczyłem kapliczkę i gdy robiłem jej zdjęcie, słońce dało dość ciekawy efekt:

Z Miłakowa kieruję się do Morąga, w którym można, na ul. Mickiewicza, znaleźć sklep z używaną odzieżą o jakże pełnej polotu i kreatywności nazwie "szmatrix":

Sklep sklepem, ale zaczęło padać i pada coraz mocniej. Z niemałym trudem odnajduję pizzerię w ostatniej niemal chwili - zaczyna już konkretnie lać. Pizza, cola, przebierka i można jechać - akurat skończyło się oberwanie chmury. Niestety - nie pierwsze. Z Morąga wyjeżdżam w stronę Łukty - to kolejna gmina do zdobycia. Ponieważ skręt na Ostródę znajduje się jeszcze na terenie gminy Morąg - ignoruję go i będąc praktycznie sam na drodze dojeżdżam do Łukty by potem przez las w strugach ulewnego deszczu dojechać do Ostródy

W Ostródzie wypijam dużą kawę w (całodobowym!) McDonaldsie i jadę dalej drogą krajową nr 16. Trochę się bałem ruchu na niej bo wiem, że nie ma tam pobocza, ale... ruch jest praktycznie żaden. Do Iławy docieram bez problemów, choć przed samym miastem muszę się przebrać na przystanku - mokre ciuchy skończą się potężnymi odparzeniami, a jest za zimno by jechać tylko w jednej warstwie, która by szybko wyschła. Iława to ładne miasto położone nad jeziorem, ale nocą, gdy tylko przez nie przejeżdżam, niewiele jest tu do podziwiania. Moją uwagę zwraca tylko ratusz:

Kawałek za Iławą dojeżdżam do granicy gminy Kisielice i w Jędrychowie skręcam na południe, do Biskupca (mylnie myślałem, że nie mam i tej gminy - a tymczasem już pierwszego dnia wyjazdu ją zaliczyłem!). I tu zaczyna się mój kryzys. Błędem było niewypicie jakiejś solidnej kawy w Iławie, powinienem poszukać całodobowej stacji, albo chociaż kupić colę przy okazji zakupów wody. Jedzie się źle i zaczynam przysypiać za kierownicą, jednak udaje mi się to zwalczyć. Jadę pustą, boczną, wiejską drogą więc tylko dla siebie stanowię zagrożenie, ale i tak czuję się z tym źle. W Biskupcu pod kościołem planuję dalszą trasę, a tymczasem na dachu kościoła siedzi z tysiąc (nie przesadzam!) kraczących ptaszorów:

Mijam po drodze do Świecia farmę wiatraków

W Świeciu nad Osą robię mały postój na parkingu i ok. półtoraminutowa drzemka mnie stawia na nogi. Na poboczu parę kilometrów dalej muszę jednak się zatrzymać i ugotować sobie kawę - sklepy jeszcze pozamykane, stacji 24h żadnej na trasie, a ja zaczynam znowu zasypiać.

Kawa, w połączeniu z drożdżówką i coca-colą w pobliskim, świeżo otwartym sklepie stawiają mnie na nogi (aż do Wąbrzeźna) i jadę do Radzynia Chełmińskiego tak, aby wjechać od północy, koło ruin okazałego zamku

Z Radzynia wyjeżdżam w kierunku Wąbrzeźna, ale jest już po 8 rano i ruch na drodze wojewódzkiej jest nieprzyjemnie duży. W dodatku kierowcy mają mnie tu za intruza i jadą, jak chcą. Podobno im szersza droga, tym więcej wypadków i dlatego nie buduje się szerokich poboczy. OK, ale wąskie, 25cm mogłyby jednak powstawać. Kierowcy i tak wyprzedzają mnie "na papier" więc te parę centymetrów zapasu by pomogło. W Wąbrzeźnie ponownie mam zjazd formy i ponownie 0,5l coca-cola stawia mnie na nogi. Zresztą, 3,50 za taką buteleczkę każdego by postawiło ;-)
Samo Wąbrzeźno jest znane z labiryntu uliczek i faktycznie - osobom nieznającym topografii miasta i niemającym GPS-a odradzam wizytę. Ja w zasadzie tylko przejeżdżam przez rynek:

Mylę oczywiście wyjazd na obwodnicę (tak, jest i obwodnica!) więc 1,5km dokłada się do dystansu. Cały czas pod coraz silniejszy wiatr jadę w stronę Chełmży by skręcić na południe i dobrze znanymi mi drogami wyjechać w Papowie Toruńskim. Tam jadę 700m ruchliwą drogą wojewódzką by pojechać żółtym szlakiem w stronę Betoru/Elany. Do domu dojeżdżam ok. 12:30 i nawet (już) nie odczuwam wielkiego zmęczenia. Mam jeszcze siłę na prysznic, jakiś posiłek i kładę się do łóżka by chwilę poleżeć. Po 16-tu godzinach chwila się kończy ;-)
Udało mi się przejechać 320km, z czego ok. 50km w dość ulewnym deszczu i całość praktycznie pod wiatr początkowo zachodni, a pod koniec południowo zachodni (akurat tak, jak moja trasa :D). Warto czasem nie zdążyć na pociąg :)
Serdecznie zapraszam do zapoznania się z resztą zdjęć w - klik tutaj - > G A L E R I I < - klik tutaj -
Zaliczone gminy (11):
Warmińsko-mazurskie: Górowo Iławeckie - obszar wiejski, Górowo Iławeckie - miasto, Lelkowo, Lubomino, Miłakowo, Morąg, Łukta, Ostróda - obszar wiejski, Ostróda - miasto, Iława - obszar wiejski, Iława - miasto, Kisielice
Dla zainteresowanych mapka:
Powrót ze zlotu - dzień 1
Niedziela, 19 maja 2013 | dodano:26.05.2013 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria .Surly 2013, >100, forumowo, gminobranie, sakwowo
Kategoria .Surly 2013, >100, forumowo, gminobranie, sakwowo
d a n e w y j a z d u
W niedzielę już od rana wszyscy się "zawijali". 132.28 km
2.00 km teren
07:26 h
17.80 km/h
47.12 vmax
25.0 *C
160 HR max( 85%)
114 HR avg( 60%)
m 4726 kcal

Ja się wstępnie umówiłem z czekerem na powrót ze startem o godzinie 8-9, ale poprzedniego wieczora piwo nie wchodziło już tak dobrze, jak w piątek i rano przełożyłem start na 9:30. O 9:45 pokonując kaca i niewyspanie zebrałem się ze wszystkim i ruszyliśmy. W Kruklankach źle skręciłem, ale to dobrze - spotkaliśmy grupę kolarzy szosowych oraz... grupę sakwiarzy - to grupka zlotowa, która pojechała wcześniej i kierowali się na Gdańsk. Kawałek mieliśmy pojechać razem więc czym prędzej ruszyliśmy w trasę - chłopaki planowali dziś dociągnąć do Fromborka.

W Pozedrzu jest drogowskaz do bunkrów Himmlera, ale po kilkuset metrach w lesie okazuje się, że bunkrów nie ma. Przy okazji spotykam vana, który pojechał kawałek dalej. Zawracam i spotykam czekera oraz zauważam grupkę miejscowych. Ci pokazują nam, gdzie iść - okazuje się, że przy okazji wycinki drzew zniknął drogowskaz i trzeba było jeszcze raz skręcić. Bunkry są nieco mniejsze, niż te w Gierłoży, ale i tak robią wrażenie grubością murów

Pobunkrowalim, pojedlim - ruszylim w drogę, tym razem już tylko we dwóch. Do Węgorzewa jedziemy kawałek krajówką, a potem kilka kilometrów drogą dla rowerów, która jest fajnie położona, ale oczywiście pełna błędów projektowych - zbędne barierki, zła nawierzchnia, krawężniki. Ech!
W Węgorzewie już kiedyś byłem i nic szczególnego tam nie ma (poza jeziorem) - jedziemy więc dalej w stronę Leśniewa, gdzie znajduje się nieukończona śluza na Kanale Mazurskim

Jest ogromna, a nawet ta mniejsza robi wrażenie rozmiarem. Przy okazji ciekawostka: rowery zostawiliśmy na parkingu strzeżonym - wyszło po złotówce od osoby i było to bardzo wygodne - pchanie objuczonego sprzętu to nie jest to, co tygrysy lubią najbardziej.
Po obejrzeniu śluz kierujemy się w stronę Srokowa, gdzie nieco na północ od drogi, w lesie, znajduje się jedna z wież Bismarcka

Wieże te miały być pomnikami Bismarcka, w Polsce się ich kilkanaście z ok. 40 zachowało choć to dopiero druga bądź trzecia, którą odwiedzam.
Polną drogą wjeżdżamy do Srokowa, gdzie się - po uzupełnieniu zapasów - rozdzielamy. Na czekera czeka na grillu karkówka - nie dziwne więc, że myślał już o powrocie do domu :)
W tym miejscu wypada więc podziękować za towarzystwo i nawigację - jako tubylec zna świetnie te tereny i bez zbędnych kłopotów trafiliśmy, gdzie trzeba :)
Ja jadę dalej - mam niepowtarzalną okazję zaliczyć gminy na północy województwa i obejrzeć tereny, przez które mało szlaków przebiega. Z kimś jedzie się zawsze szybciej, niż samemu (o ile "kimsiów" nie jest za dużo). Czeker narzucił fajne tempo i średnia prawie 19 km/h wyszła do Srokowa. Dalej rozpędzony nie jadę wiele wolniej, a tymczasem przegania mnie jakiś chłopak na rowerze i widać, że chce się ścigać. Cóż, pod górkę nie mam z nim szans. Ale na prostej jadę co najmniej tak szybko, jak on, a z górki, z racji swojej masy i ok. 18kg bagażu jadę znacznie szybciej. Nie odpuszczam mu więc, a dwie górki dalej rozpędzam się na zjeździe tak, że na podjeździe dobijam do 40 km/h i go wyprzedzam. To mu trochę ducha walki odebrało :D bo został kawałek z tyłu, ale się nie poddał i kilkaset metrów przed moim skrętem w boczną drogę zagadał ze mną. Okazało się, że jedzie tam, gdzie i ja - do Jeglawek. Właśnie wraca z 70km wycieczki i nie bardzo był w stanie uwierzyć, że do Torunia da się w dwa dni dojechać. Ja też nie bardzo wierzyłem, ale robiłem dobrą minę do złej gry ;-)
W Jeglawkach jest pałac zbudowany na fudamentach ruin dawnego zameczku krzyżackiego

Dalej jadę w stronę Barcian, mijając żółcące się majową porą pola rzepaku

W Barcianach znajduje się okazały zamek krzyżacki

Zamek jest stosunkowo dobrze zachowany a obecny właściciel przystosowuje go do celów hotelowych. Skoro hotel, to pewnie i restauracja - sprawdzam więc, jak to w praktyce wyszło - jest nieźle, makaron się udał i nie muszę już wozić ciężkiego słoika :)

Dalsza droga zahacza o miejscowość Drogosze, gdzie znajduje się wspaniały pałac, jeden z trzech tzw. królewskich, gdzie mógł się zatrzymywać władca. Pałac ma 52 pomieszczenia i 365 okien, ale niestety właściciel o niego nie dba i sam pałac, jak i park, niszczeją

Przez Glitajny jadę do Sępopola, w którym na północy można obejrzeć zachowane mury, fragment dawnej bramy oraz kościół

Z Sępopola kieruję się już na Bartoszyce. W samym mieście można podziwiać np. pomnikoławeczkę z podróbą hello kitty:

Na starówce jest m.in. Brama Lidzbarska

Bartoszyce to miast dość ładne jak na przygraniczne miasteczko, ale pojawia się problem noclegu. Widziałem co prawda na wjeździe obskurny motel, ale żadne pole namiotowe, camping czy schronisko mi się w oczy nie rzuciły. Nie chcę też jechać dalej na zachód bo nie bardzo widzę na mapie odpowiednie lasy. Dobrzy ludzie kierują mnie do wsi Dąbrowa, gdzie w sali weselnej ma być oferowany dość tani nocleg. Faktycznie, noclegi tam są, ale nie ma miejsc - wszystko zajmują jacyś robotnicy. Właściciel pozwolił mi jednak rozbić namiot na podwórku i tym sposobem zaliczam swój pierwszy w życiu nocleg "na gospodarza".
Jak zwykle, dużo więcej zdjęć można obejrzeć zaglądając do - klik - > G A L E R I I < - klik -
Zaliczone gminy (7):
Warmińsko-mazurskie: Pozedrze, Srokowo, Barciany, Korsze, Sępopol, Bartoszyce - obszar wiejski, Bartoszyce - miasto
Dla zainteresowanych mapka:
Wycieczka zlotowoforumowa
Sobota, 18 maja 2013 | dodano:26.05.2013 | linkuj | komentarze(1)
Kategoria .Surly 2013, forumowo, wycieczka 2013
Kategoria .Surly 2013, forumowo, wycieczka 2013
d a n e w y j a z d u
Podczas wieczornej biesiady w piątek podpytałem Ewę (ejbor) odnośnie tras i powiedziała, że ona prowadzi najkrótszą (ok. 20km), asfaltową. Z uwagi na to, że na zlocie pojawiła się też moja żona oraz córka, zdecydowałem się na ten wariant - krótka, lajtowa trasa. Rano oczywiście zaległem trochę i gdy się już zebrałem, niemal wszyscy byli już gotowi do jazdy. O kurczę! Szybko się ubrałem i poleciałem - akurat startowaliśmy.33.87 km
0.00 km teren
02:33 h
13.28 km/h
42.25 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal

Na początku cała grupa pojechała do rezerwatu żubrów Waliska, gdzie był pierwszy mały postój

Rezerwat jest niewielki, ale trzeba wiedzieć, że w Puszczy Boreckiej żubry żyją na wolności i jest ich tam ok. 80-90 sztuk. A ja sobie dwa dni wcześniej urządziłem nocną eskapadę leśną na ok. 10km przez sam środek puszczy... :D
Pod rezerwatem rozdzielamy się na dwie grupy. Jedna jedzie na najkrótszą, lajtową wycieczkę prowadzoną przez Ewę i Janusza (ejbor). Druga grupa za kilka kilometrów ma się podzielić na dwie i pojechać dłuższymi trasami. Ja się decyduję na wariant najkrótszy - miały wszak być piękne asfalty Puszczy Boreckiej i lajtowo.
Taaa ;-)
Na początku faktycznie jedziemy asfaltem i mijamy zatopiony las

Droga szybko zmienia nawierzchnię na piaszczystą. Dość często grupa było nie było doświadczonych rowerzystów na wycieczce rowerowej wygląda tak, jak poniżej:

Mottem tej wycieczki jest dla mnie zdanie wypowiedziane przez Magdę po tym, gdy po kilkuset metrach jazdy polną drogą zobaczyła, z czego jest zrobiona nawierzchnia dalej:
Znowu piach? Dawno nie było!
Ewa prowadzi wycieczkę jakimś szlakiem legend, które faktycznie są nawet dość ciekawe (zapamiętałem tylko tę o kimś, kto się utopił w jeziorze i straszy). Tutaj akurat zatrzymaliśmy się, aby posłuchać opowieści, ale odcinek był tak trudny terenowo, że ja np. się spóźniłem na początek opowieści.

Po jakimś czasie i kolejnych kilometrach pchania/wężowania pojawił się szuter, a potem asfalt, a po drodze można było podziwiać piękne krajobrazy:

Podsumowując, wycieczka była bardzo udana, ale na pewno nie była lajtowa, a piękne asfalty Puszczy Boreckiej może i istnieją, ale nie na tej trasie. Sama puszcza jest bardzo fajna. Ewa wybrała trasę dość trudną do jazdy na rowerze, co jest zdaniem nie tylko moim, a ja osobiście miałem szczególne problemy gdyż z uwagi na masę i dość wąskie jak na kopny piach opony (1.6 cala) bardzo szybko się zapadałem. Jednak asfalt jest bliższy memu sercu ;-)
Nie ma co jednak narzekać - widoki były warte pomęczenia się, a o dziwo nie przyjechaliśmy jako ostatnia grupa. Do tego, na ostatnim postoju udało mi się kupić pomidory, których w sklepie w Orłowie rano jeszcze nie było, nabyłem też wielki słoik sosu oraz makaron - mieliśmy więc co jeść po wycieczce :)
No i w końcu odczarowało się forum - pojeździliśmy na rowerach, a to w tym wszystkim bardzo ważne :)
Mapki nie ma i nie będzie - nie mam GPS-a, a trasy nie zapamiętałem nawigacyjnie.
Trochę więcej zdjęć można obejrzeć w - klik tutaj - > G A L E R I I < - klik tutaj -
zakupy zlotowe
d a n e w y j a z d u
Druga runda zakupowa do sklepu w Orłowie.
3.20 km
1.60 km teren
00:09 h
21.33 km/h
0.00 vmax
24.0 *C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
zakupy zlotowe
d a n e w y j a z d u
Zakupy dla rodzinki na zlocie - woda, chleb, piwo i jakieś warzywo ;-)3.20 km
1.60 km teren
00:09 h
21.33 km/h
0.00 vmax
24.0 *C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Z Łękuka Małego do sklepu w Orłowie jest dokładnie 1600m w jedną stronę :)
Dojazd na zlot forum - dzień 6
Czwartek, 16 maja 2013 | dodano:25.05.2013 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria .Surly 2013, >100, forumowo, gminobranie, nightrower, sakwowo
Kategoria .Surly 2013, >100, forumowo, gminobranie, nightrower, sakwowo
d a n e w y j a z d u
Pobudka tym razem miała miejsce przed szóstą i ciut po siódmej byłem już w trasie. W Szypliszkach z panią w sklepie uciąłem sobie pogawędkę na temat (braku) przyszłości naszego systemu emerytalnego i pojechałem dalej w stronę Sejn. Po drodze można było zauważyć, że w Polsce nie ma problemu z dwujęzycznymi nazwami miejscowości zamieszkałych przez mniejszości narodowe:154.40 km
12.00 km teren
09:38 h
16.03 km/h
48.52 vmax
22.0 *C
166 HR max( 88%)
110 HR avg( 58%)
m 5567 kcal

Miąłem klasztor w Smolanach - mnie osobiście rozczarował troszkę - spodziewałem się większej budowli. Kościół jednak był prześliczny (choć zamknięty):

Kilka razy droga wiodła mostem nad meandrującą w okolicy rzeczką o nazwie Marycha aż w końcu dojechałem do Sejn.

Tutaj na szczęście główna atrakcja, czyli kościół, była otwarta i można było podziwiać piękny wystrój

Obok bazyliki znajduje się klasztor podominikański, w którym obecnie jest muzeum. Muzeum niemal wszystkiego, bo można tam obejrzeć np. kolekcję ornatów:

kolekcję starych sprzętów przekazanych przez fotografa:

Czy też zestaw tradycyjnych sprzętów domowych:

W muzeum kupuję pamiątkowe kubki dla żony i teściowej i jadę na miasto żeby obejrzeć pobliską synagogę

Z Sejn jadę na Suwałki, mijając po drodze rzekę Żubrówkę. Nic, tylko butelkować! Po drodze skręcam do miejscowości Wigry, aby pod numerem czwartym kupić tradycyjne ciasto. Mrowiska akurat nie było, ale udało mi się kupić i zapakować na bagażnik sporego sękacza:

Przy okazji przeczekuję urwanie chmury, niestety nie jest ono ostatnim tego dnia.
Do Suwałk wjeżdżam razem z dziewczyną, która pruje w deszczu 27 km/h - przynajmniej miałem się z kim pościgać :)
W samych Suwałkach nic szczególnego nie ma, ale jak się znowu rozpadało, to dość długo szukałem wiaty przystankowej aby się schować. Droga do Bakałarzewa jest w remoncie i jedzie się tak sobie. Szczególnie, gdy na ograniczeniu do 30 km/h przy ruchu wahadłowym jadę 32 km/h a ktoś na mnie bezczelnie trąbi :/
W Bakałarzewie (a właściwie, to tuż za nim) jest fajny poniemiecki bunkier obronny. Zachowała się kopuła
oraz dolna kondygnacja
Skręcam na północ by zaliczyć jeszcze gminy Filipów i Kowale Oleckie, po czym przez Czerwony Dwór udaję się do miejscowości Leśny Zakątek.
Zapada zmierzch, a ja mam zamiar objechać jezioro Litygajno i lasem dojechać do Łękuka, gdzie jest zlot. Najpierw przegapiam (nieoznakowany) skręt w leśną drogę i dojeżdżam do miejscowości Borki - 2,8 km w plecy. Potem już lasem nawiguję na czuja z rzadka wspomagając się GPS-em w komórce (na szczęście tym razem łapie zasięg GSM i mam AGPS z dobrą dokładnością). Jedzie się dobrze, ale jedną z dróg leśnych "wyremontowano" - położono masę grząskiego piachu i przez trochę ponad 1,5km muszę w piachu prawie po kostki pchać ciężki rower - nie jest to przyjemne doświadczenie. Ostatecznie na miejsce zlotu dojeżdżam ciut przed północą w czwartek i jestem trzeci. Pierwszy był Latośłętka, a drugi Pustelnik. Trochę padam na twarz więc nie mam żadnych fotek z wieczora, jedynie co, to sobie fasolę ugotowałem na palniku Pustelnika, bo moja kuchenka coś nawala.
Po sześciu dniach dojechałem i to jest najważniejsze :)
Więcej zdjęć można obejrzeć w - klik - > G A L E R I I < - klik -
Zaliczone gminy (7):
Podlaskie (5): Szypliszki, Puńsk, Sejny - obszar wiejski, Sejny - miasto, Filipów
Warmińsko-mazurskie (2): Kowale Oleckie, Kruklanki
Dla zainteresowanych jak zwykle mapka:
Dojazd na zlot forum - dzień 5
Środa, 15 maja 2013 | dodano:25.05.2013 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria .Surly 2013, forumowo, gminobranie, sakwowo
Kategoria .Surly 2013, forumowo, gminobranie, sakwowo
d a n e w y j a z d u
W Bursie śpi się komfortowo, w końcu prysznic zamiast doraźnego mycia się i wycierania chusteczkami nawilżonymi no i udało się też wyprać co trzeba. Rano idę na zakupy i chcę sfotografować wieżę ciśnień, a tu zonk - bateria się wyczerpała w aparacie. Zostały więc zakupy i powrót do bursy. Po zdecydowanie za późnym śniadaniu i pakowaniu ruszam w trasę i wracam pod wieżę ciśnień - tym razem się udaje ją uwiecznić97.19 km
15.50 km teren
07:03 h
13.79 km/h
36.53 vmax
22.0 *C
HR max(%)
HR avg(%)
m 3617 kcal

Od wieży jadę do muzeum kolejki wąskotorowej, które - podobnie jak przylegający skansen pszczelarstwa - jest po prostu otwarte. W dodatku za darmo! Jednak się da udostępnić coś ludziom.
W muzeum oglądam całkiem pokaźną kolekcję kolejarskich zabytków takich jak lampy

czy też kalkulatory mechaniczne:

Na peronie podziwiam spory wachlarz wagonów i lokomotyw:

Po czym oglądam skansen pszczelarstwa z bardzo ładnymi ulami kształtów wszelakich


Po wyjściu z muzeum jadę w stronę Suwałk, ale jako, że nie chcę jechać za dnia DK16, odbijam na boczne drogi by wyjechać nimi w Kalinowie. Drogi te w większości mają dobrą nawierzchnię asfaltową bądź są przejezdnymi gruntówkami

Przejeżdżam przez słynną już Rospudę i faktycznie - piękna rzeka

W Dowspudzie oglądam z rozczarowaniem pałac Paca

Spodziewałem się czegoś znacznie bardziej okazałego.
Nieopodal budują "obwodnicę" Augustowa, a de facto jest to alternatywny przebieg drogi Augustów-Suwałki gdyż "obwodnica" łączy się z DK8 tuż pod Suwałkami

W samych Suwałkach nie bez błądzenia odnajduję McDonaldsa, w którym parę lat temu odmówiono mi sprzedaży coli ("rowerzystów nie obsługujemy, szefowa nie kazała") - tym razem lody w McDrive sprzedano bez gadania. Czyżby zmiana pokoleniowa? W każdym razie poprzednie pokolenie na pewno nie w całości było pozbawione polotu - są tam w tych Suwałkach firmy o odważnych nazwach:

Choć pewne rzeczy chyba się nie zmienią - nadal od północy miasto wygląda jak rosyjska prowincja:

W międzyczasie zaczyna zapadać zmierzch. W Jeleniewie polecana mi przez Magdę restauracja "Pod Jelonkiem" niestety jest już zamknięta. Jadę dalej, a tu lasu ani widu, ani słychu - same pola albo bagienka z drzewkami. Postanawiam poszukać jakiejś kwatery, ale pierwsza z brzegu to jakaś paskuda. Następny jest "dom na wzgórzu". Dzwonię i pytam o cenę - 60zł w najtańszej opcji. Ale właściciel zgodził się, bym rozbił namiot, i to do tego za free :) Tak więc rozbijam się na trawniku pod domem i przypinam Surly'ego do starszego stażem kolegi:

Sporo innych fotek, w dużej mierze z muzeum i skansenu, choć nie tylko, znajdziesz w - klik - > G A L E R I I < - klik -
Zaliczone gminy (4):
Warmińsko-Mazurskie (2): Kalinowo, Wieliczki
Podlaskie (2): Raczki, Nowinka
Dla zainteresowanych trasą zamieszczam mapkę:
Dojazd na zlot forum - dzień 4
Wtorek, 14 maja 2013 | dodano:24.05.2013 | linkuj | komentarze(2)
Kategoria .Surly 2013, >100, forumowo, gminobranie, sakwowo
Kategoria .Surly 2013, >100, forumowo, gminobranie, sakwowo
d a n e w y j a z d u
Czwarty dzień dojazdu na zlot forum podrozerowerowe.info rozpoczął się dość dziwnie. Otóż obok mojej miejscówki znajdowało się miejsce pochówku 700 Żydów z miejscowości Stawiski. Rozkładając namiot oczywiście nie miałem o tym pojęcia, ale budowa obwodnicy wygnała mnie dość daleko od miasta i skręciłem w pierwszą możliwą przecinkę leśną. Miejsce pochówku jest otoczone łańcuchami, a w centralnym miejscu znajduje się pomnik132.35 km
2.50 km teren
08:56 h
14.82 km/h
40.39 vmax
25.0 *C
152 HR max( 80%)
106 HR avg( 56%)
m 4214 kcal

Po spakowaniu się pojechałem z powrotem do Stawisk - jazda tamtejszą krajówką bez pobocza to dość nieprzyjemne doświadczenie. Ze Stawisk kieruję się drogą wojewódzką na Przytuły, gdzie robię małą pętelkę do wsi Doliwy aby obejrzeć sobie stary wiatrak:

W Radziłowie robię mały postój, a na wyjeździe z miejscowości podziwiam liczne chaty przypominające mi nieco dom rodzinny:

Dziś mam zamiar odwiedzić Twierdzę Osowiec więc kieruję się w stronę DK65. Przejeżdżając nią most przez Biebrzę podziwiam sąsiedni most kolejowy

oraz samą rzekę, która malowniczo rozlewa się po okolicy - nic dziwnego, że ptakom tak tam dobrze!

Sama twierdza jest wykorzystywana przez Wojsko Polskie i można ją zwiedzać z przewodnikiem. Niestety...
1. Przewodnik w dni powszednie urzęduje dopiero od czerwca
2. Minimalny czas zwiedzania to 2h
3. koszt to 35zł/h
W sumie, gdyby punkt pierwszy nie był prawdziwy, to może bym znalazł kogoś na tę imprezę, ale nie było na miejscu chętnych (byli jacyś emeryci, ale szybko uciekli). Tak czy owak szkoda - twierdza z daleka prezentuje się okazale i na oko nie ustępuje tej pruskiej ze Świnoujścia.
Rozczarowany wracam na północ i oglądam mniejsze bunkry we wsiach Sulewo-Kownaty oraz Sulewo-Prusy (więcej fotek w galerii):


W Wąsoszu podziwiam kopalnię kruszywa

w której bazę mają Deceptikony:

Warto też obejrzeć kościół przy rynku - jest bardzo ładny od zewnątrz i od środka:

W Szczuczynie na ul. Senatorskiej jest muzeum pożarnictwa. Zamknięte (klucz w bibliotece, która jest... no właśnie, nie ma namiarów), ale dzięki temu, że malują wnętrza, to mieli otwarte okna i można było obejrzeć eksponaty, np. taką motopompę:

Wyjeżdżając z Grajewa w stronę Ełku można skręcić w bok i obejrzeć sobie dawny trójstyk granic z 1545r.

Do Ełku dojeżdżam podziwiając piękny zachód słońca

W samym Ełku rozglądam się za polem namiotowym - wszak miasto jest nad jeziorem i jakieś być powinno. Pytam jakiegoś starszego pana i słyszę "Panie, u nas nic takiego nie ma!". Myślę sobie: Noż kurczę... A może zbankrutowało? Pytam o jakieś noclegi i mówi mi ten facet, że na dół i na lewo są wszystkie hotele. Cóż - zobaczymy. Na hotel mnie nie stać, ale kto wie, co znajdę. Jadę i jadę i zatrzymuję się przy ołtarzu-pamiątce po wizycie papieża. Rozglądam się i co widzę? Znak "Camping 200m" w lewo. Ehh! Ale Camping jest zamknięty, do tego ma awarię wody. Chłopaki w recepcji pilnują tylko skateparku. Mają jednak ulotki turystyczne i znajduję telefon do bursy szkolnej. Pytam o wolne miejsca, a na to pani z bursy mówi mi, że to nie ten numer (niezłe jaja!). Ale podała właściwy i wkrótce wylądowałem w bursie mając do dyspozycji pokój z łazienką za niecałe 38zł i do tego rower w pokoju. A mówiła mi żona, że spała w bursie i żebym tam szukał noclegu, to nie - chciałem po swojemu. Jak zwykle wyszło na jej - miała rację! ;-)
Zaliczone gminy (10):
Podlaskie (7): Przytuły, Radziłów, Grajewo - obszar wiejski, Goniądz, Wąsosz, Szczuczyn, Grajewo - miasto
Warmińsko-mazurskie (3): Prostki, Ełk - obszar wiejski, Ełk - miasto
Tradycyjnie, więcej zdjęć można obejrzeć w - klik - > G A L E R I I < - klik -
Dla zainteresowanych mapka:

